Home / Blog - starania o ciążę / 20 dzień cyklu

20 dzień cyklu


Już w Nowym Roku…mam nadzieję, że szczęśliwym dla nas wszystkich, że przyniesie nam upragnioną kruszynkę.
Po tak optymistycznym wstępie, muszę powiedzieć, że mój humor raczej jest daleki od optymizmu. Jest jakiś kompletnie nijaki. Weszłam kilka dni temu w drugą połowę cyklu, tą zdecydowanie mniej lubianą. W sumie nie zauważyłam z wyliczeń, że to już 20 dzień i wczoraj nastąpiło strzelanie do celu, jednak z suchości otoczenia, już w trakcie strzelaniny zrozumiałam, że raczej już po terminie "O". :)
Staram się w ogóle nie myśleć o tym czy teraz nam się udało czy też nie, żeby nie zapeszać. A z drugiej strony staram się nie przygotowywać na to że nam się znowu nie udało, żeby nie krakać. :/ No i w rezultacie "nie myśląc i nie przygotowując się na nic" cały czas różne myśli przelatują mi przez głowę. Czysta przewrotność.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że trzeba wrzucić na luz, że będzie co będzie itp ale tak bardzo, bardzo, bardzo chciałabym żeby to było już! Kilka cykli temu obiecałam sobie, że się nie będę więcej nakręcać, wczuwać się w znaki od organizmu bo potem tylko niepotrzebnie następuje rozczarowanie. I tego będę się trzymać przez resztę dni tego cyklu. Skupię się na pracy, 7mego wyjeżdżamy na kilka dni na wycieczkę do UK więc wszystko powinno przejść sprawnie. Jeżeli @ znowu się wetnie w schemat marzeń, to powinna przyjść 10-11.01 ale oczywiście czaruję ją żeby nie przyszła, i to przez najbliższe 9 miesięcy!!!
Haa, no chyba, ze znowu trafi się mamuci cykl, który z niewiadomych przyczyn będzie trwał 37 lub 45 dni (dodam że hormony mam ok, zarówno te kobiece jak i tarczycowe). Dlatego właśnie staram się nie wkręcać, bo może takie długie cykle od czasu do czasu są efektem autosugestii. Hmm, a skoro jestem taka świetna w autosugestii to może za jej sprawą namówię komórkę jajowa żeby skuteczniej przyciągnęła plemniczki. :)
Oooczywiście absolutnie w nic się nie wczuwam, nie dopatruję objawów ani nic..AAAALE kiedyś, w gąszczu różnych informacji, czytałam że na samym początku ciąży wzrasta poziom jakiegoś hormonu, który sprawia że kobieta jest bardzo senna. No i tylko tak po cichu zastanawiam się dlaczego od 31 ja jestem taka strasznie senna! Nawet teraz, po przespaniu ok 11h najchętniej bym się walnęła na podusię i smacznie pospała jeszcze kilka godzin.
No ale grunt to wrzucić na luz ;)

Comments are closed.

Scroll To Top